Przeżyjmy to jeszcze raz….

Rozmowa z Georgijsem Osokinsem,  gościem Festiwalu Dni muzyki nad Odrą 2017 i solistą  koncertu, który odbył się 11 marca  w Filharmonii Zielonogórskiej.

 

Co się zmieniło w Pana życiu artystycznym po Konkursie Chopinowskim?

Przede wszystkim mam większą ilość występów niż przed Konkursem, propozycje od firm fonograficznych oraz, co nie raz jest kłopotliwe, rozpoznawalność w Polsce w kręgach muzycznych.

Po Konkursie Chopinowskim otrzymałem wiele zaproszeń na występy w Polsce, zarówno z orkiestrami jak i solo. W sumie od października 2015 roku wystąpiłem w Polsce już prawie 20 razy, m.in. w nowej sali NOSPR, Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, Filharmoniach Krakowskiej, Szczecińskiej, Bałtyckiej, Częstochowskiej, Opolskiej, w Studiu im. W. Lutosławskiego w Warszawie oraz w Poznaniu z Orkiestrą Kameralną AMADEUS. Dodatkowo na kilku festiwalach i imprezach zamkniętych. Zawsze fascynowała mnie polska publiczność, która bardzo życzliwie przyjmowała moje interpretacje i naprawdę znakomicie zna się na muzyce Chopina.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Pana serce należy do Chopina i że nie wyobraża Pan sobie życia bez jego muzyki. Czy Chopin nadal jest Pana ulubionym kompozytorem? 

Zdecydowanie tak. Chopin należy do tych wyjątkowych kompozytorów, którzy potrafili w jednym krótkim utworze zawrzeć tak wiele, nawet sprzecznych emocji: nienawiść, radość, nostalgię, złość, pasję, tęsknotę, miłość, żal, we wszystkich możliwych odcieniach. Jego twórczość to studnia bez dna dla nieskończonych interpretacji.

Czy jest coś poza muzyką?

W młodości grałem sporo w tenisa. Teraz mam naturalnie mniej na to czasu. Interesuję się życiorysami kompozytorów, polityką i geografią.

 

Rozmawiała Sylwia Nowicka