W miniony piątek w Filharmonii Zielonogórskiej wystąpił Wojciech ŚWITAŁA wybitny pianista, laureat wielu międzynarodowych konkursów i festiwali – (zdjęcia).
W programie recitalu znalazły się utwory :
KINDERSZENEN op. 15, ARABESKA op. 18, WALDSZENEN op. 82 – R. SCHUMANNA
***
NOKTURN fis-moll op. 48 nr 2, 3 WALCE op. 34 (As-dur, a-moll, F-dur), 3 WALCE op. 64 (Des-dur, cis-moll, As-dur), SCHERZO b-moll op. 31 – F.CHOPINA
Koncert moderował SŁAWOMIR KOZŁOWSKI
___________________________________________________________
Rozmowa z Wojciechem ŚWITAŁĄ
– Ogląda Pan czasem swój występ z 1990 roku – (przypomnijmy występ, za który na XII Konkursie Chopinowskim, otrzymał Pan nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie poloneza), pamięta Pan tamte emocje?
Bardzo rzadko wracam do swoich występów sprzed lat. Staram się ich nadmiernie nie analizować. Nie inaczej jest z moimi występami podczas Konkursu Chopinowskiego w roku 1990. Emocje towarzyszące naszemu konkursowi są zawsze ogromne. W tamtym czasie były nawet znacząco większe. Edukacja artystyczna mojego pokolenia przypadała na czas burzliwych wydarzeń lat osiemdziesiątych. Bez możliwości wyjazdu za granicę, bez dostępności większości najnowszych nagrań i materiałów nutowych. Wtedy sukces na Konkursie Chopinowskim był jedną z niewielu przepustek do „innego świata”. Dla polskiego pianisty praktycznie jedyną. To piękna perspektywa, ale stwarzająca presję, z którą nie zawsze można było sobie poradzić. Dzisiaj na szczęście jest nieco inaczej…
– Jakie emocje towarzyszą Panu dziś? Czy pojawia się ta nieznośna u artystów (i nie tylko) myśl: „zagrałbym to inaczej, lepiej”?
Inaczej – na pewno, lepiej – nie wiem. Muzyka Chopina wymaga niezwykle wyważonego połączenia wiedzy i intuicji muzycznej oraz szczerości i spontaniczności wypowiedzi artystycznej. To wszystko razem, okraszone jeszcze w wielu miejscach szlachetną wirtuozerią, daje pełny obraz. Każde powtórne zetknięcie się z kompozycją Chopina pozwala nam odnajdywać w niej nowe elementy, których dotąd nie dostrzegaliśmy. Powoduje to, że nasza interpretacja ewoluuje, najczęściej stając się dojrzalszą. Czy udaje nam się jednak przy tym zachować młodzieńczą spontaniczność? Wykonania z Konkursu Chopinowskiego były odzwierciedleniem mojego stanu ducha i wiedzy w tamtym czasie. Znaczący wpływ na ostateczny ich kształt miał oczywiście mój ówczesny pedagog profesor Józef Stompel.
– Czy to była ta „graniczna” nagroda, artystyczna trampolina, dzięki której Pana kariera nabrała tempa; koncerty z orkiestrami, wyjazdy zagraniczne, recitale, nagranie płyt, no i oczywiście kolejne nagrody
Z pewnością Konkurs Chopinowski i „bycie zauważonym” na nim sprawiło, że w kolejnych latach otworzyły się przede mną nowe możliwości. Dwa lata później zostałem laureatem II Grand Prix Konkursu M. Long i J. Thibaud w Paryżu. To dwa najistotniejsze z perspektywy czasu wydarzenia. Co ciekawe, pomimo tego, że polski pianista nigdy wcześniej nie osiągnął takich laurów w Paryżu, na konkursie o równie wielkich tradycjach co Konkurs Chopinowski, nikt w Polsce specjalnie tego nie zauważył. Paryż dał mi jednak wiele możliwości występowania na licznych festiwalach muzycznych przede wszystkim we Francji. Później wszedłem do studia nagraniowego i odkryłem „swój świat”. Studio jest tym miejscem, które lubię szczególnie.
– 25 lat później historia zatoczyła piękne koło – na XVII Konkursie Chopinowskim pojawił się Pan jako juror – ciekawe doświadczenie?
Przede wszystkim to wielki zaszczyt. Nawiasem mówiąc, kolejny. W 2009 roku poproszono mnie o jurorowanie w Paryżu. W składzie, któremu przewodniczył sławny Aldo Ciccolini znalazł się również Michel Beroff – późniejszy pedagog Seong-Jin Cho… Ale Warszawa to jednak coś całkiem innego. Przy tak wysokim poziomie eliminacji i nieprawdopodobnej ilości zgłoszeń do konkursu, zadanie było ekstremalnie trudne. Świadomość, że waga własnego głosu odpowiada głosowi Marthy Argerich czy Garricka Olssohna, to specyficzne uczucie…Niezapomniane przeżycie. Co najważniejsze – pozytywne.
– Jak to jest być po drugiej stronie „barykady”? Podchodził Pan do uczestników z wyrozumiałością ( trema, gorszy dzień), czy bez taryfy ulgowej?
Z własnego doświadczenia wiem, jak wielu uczestników konkursów wszelką krytykę, czy niepomyślne dla siebie decyzje jury, odbiera jako negację własnego talentu, czy pianistyki. To największe nieporozumienie. Staram się być wyrozumiały dla wszystkich uczestników, wiem ile wysiłku wkładają w przygotowanie do konkursu. Muszę być jednak obiektywny w ocenie ich gry. Jeśli stracę poczucie własnego obiektywizmu, to zdecydowanie zrezygnuję z oceniania. W tym momencie konkurs nie ma dla mnie sensu. Oczywiście moje zdanie i tak nadal pozostanie subiektywne i można je absolutnie podważyć. To całkowicie normalne w tak niewymiernej dziedzinie. Z drugiej strony muszę przyznać jednak, że zdarzyło mi się kilkukrotnie być absolutnie zachwyconym i zauroczonym nie do końca idealnym z punktu widzenia technicznego wykonaniem. Wtedy wybaczyłem co nieco… ale nigdy nie kosztem kogoś innego. Ot, może warto dać jeszcze szansę dodatkowej osobie w następnym etapie…
Jak ocenia Pan ( będąc jurorem, pedagogiem) współczesną młodzież – jest zdolniejsza, bardziej ambitna, mocno nastawiona na sukces?
Mamy znakomitą, ambitną młodzież. Niejednokrotnie młodym studentom pianistyki nie jest łatwo odnaleźć się w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie. Szybki i łatwy sukces za wszelką cenę to przecież ideał naszych czasów. Liczy się „mieć”, a nie „być”. To nie jest atmosfera służąca właściwemu rozwoju artystycznemu. Nasza profesja wymaga wielu lat wyrzeczeń i ciężkiej, systematycznej pracy. A to jest dzisiaj zdecydowanie démodé. Cieszę się, że tak wielu młodych ludzi widzi ten problem i ambitnie idzie pod prąd ogólnym tendencjom, bez zbytniego dbania o tzw. „wizerunek”, który coraz częściej nie ma nic wspólnego z prawdziwą osobowością… Mam kilka osobowości w swojej klasie i życzę im jak najlepszej przyszłości. Naprawdę na to zasługują!
– 23 lutego wystąpi Pan z recitalem w Filharmonii Zielonogórskiej. Która to już wizyta u nas? Jak Pan je wspomina?
No cóż, moje wspomnienia są bardzo dobre, ale chyba znacznie ważniejsze jest jednak zdanie publiczności. Staram się zawsze przekazać jak najwięcej pozytywnej energii słuchaczom. Jeśli to się udaje, to jestem szczęśliwy. Nie liczyłem spotkań z zielonogórską publicznością. Na pewno były różnorodne. Kilka koncertów symfonicznych, recitali i jeden koncert na instrumencie historycznym dobrych kilka lat temu. Teraz będzie instrument współczesny…
W programie recitalu znajdą się utwory F. Chopina, R. Schumanna – który z utworów, zagranych dla zielonogórskiej publiczności będzie tego wieczoru dla Pana szczególnym, wyjątkowym?
Do każdego utworu należy podejść w sposób wyjątkowy. Jeśli tego nie robimy, to chyba nie warto go interpretować, a już na pewno nie publicznie. Wybrałem dwóch kompozytorów wczesnego romantyzmu, ściśle ze sobą związanych. Uważam, że warto będzie zaprezentować te ich dzieła, które nie pretendują może do miana „odkrywczych” i nie mają jakiegoś wielkiego przesłania filozoficznego. Niosą natomiast bardzo pozytywne przesłanie, stanowiąc dobrą odskocznie od naszego niepozbawionego trosk codziennego życia. Przynajmniej takimi są dla mnie. To świat dziecka (Kinderszenen Schumanna), świat przyrody (Walszenen Schumanna) i atmosfera XIX wiecznego salonu w Walcach Chopina.
Dziękuję za rozmowę
Sylwia Nowicka
WOJCIECH ŚWITAŁA Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie prof. Józefa Stompla. W latach 1991-1996 doskonalił swoje umiejętności pianistyczne pod kierunkiem Karla-Heinza Kämmerlinga, André Dumortiera i Jeana-Claude’a Vanden Eyndena. Jest laureatem Międzynarodowych Konkursów Pianistycznych w Paryżu (Konkurs im. Marguerite Long i Jacquesa Thibaud) i Montrealu. Był najlepszym polskim uczestnikiem XII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Otrzymał wtedy nagrodę za najlepsze wykonanie poloneza oraz szereg nagród pozaregulaminowych.
Występował jako solista i kameralista w większości krajów europejskich oraz w krajach obu Ameryk. Koncertował z większością polskich orkiestr symfonicznych, Orkiestrą Aukso, Kwartetem Śląskim, Kwartetem Camerata, Royal String Quartet, a także ze skrzypkami Szymonem Krzeszowcem i Piotrem Pławnerem oraz z sopranistką Ewą Iżykowską. Zarejestrował kilkanaście płyt dla wytwórni: Polskie Nagrania, Bearton, DUX, Sony Music Polska oraz IMC, z muzyką Brahmsa, Chopina, Debussy’ego, Liszta, Schumanna, Szymanowskiego i Zarębskiego. W latach 2000 i 2005 jego płyty dwukrotnie zostały wyróżnione nagrodą Grand Prix du Disque Frédéric Chopin, a w roku 2002 i 2009 uhonorowane nagrodą Fryderyk.
Od roku 1998 pianista zajmuje się również pracą pedagogiczną. W latach 2008-2012 pełnił funkcję prorektora ds. nauki i dydaktyki w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. W latach 2012-2016 był kierownikiem Katedry Fortepianu w tej uczelni.Juror międzynarodowych konkursów pianistycznych: im. Marguerite Long i Jacques’a Thibaud w Paryżu (2009), im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2015), im. Artura Rubinsteina w Pekinie (2016), im. Vladimira Horowitza w Kijowie (2016), im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy (2010, 2013), a także wielu innych. Prowadzi regularnie warsztaty pianistyczne zarówno w kraju, jak i za granicą. Pomysłodawca i główny organizator odbywających się od 2010 roku Międzynarodowych Kursów Pianistycznych w Katowicach. W 2014 roku powołany do Rady Programowej Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
